poniedziałek, 3 sierpnia 2015

To już naprawdę powrót

Ech, miało być tak pięknie i z Mężusiem, ale trochę Mu wena uciekła... I mnie chyba też. 

Natchnienie do powrotu do odchudzania (a właściwie zdrowego trybu życia) wracało do mnie przez ostatnie dni, ale dziś osiągnęło kulminację (zachęcam do przeczytania posta pierwszego "Dlaczego z miłości"?, w którym wyjaśniam o co w tym blogu chodzi ;) Skąd kulminacja? Nie mogę się tym nie podzielić. Zostaliśmy poproszeni (ja i Mężu) o zostanie rodzicami chrzestnymi mojej malutkiej Bratanicy :)! Tak się cieszymy! To będzie moja pierwsza chrześniaczka! I pierwsza nasza córka ;). 

Chciałabym nie tylko mieć siłę, by bawić się z Nią (i całą czwórką "naszych" dzieci), ale i przyzwoicie wyglądać w sukience na chrzcie. Nie marzę nawet o tym, że będzie to opcja "zgrabnie", choć na wersję "bez drugiej pupy (zwisającego dużego brzucha) z przodu" mam nadzieję. A wyzwanie jest tym większe, że mam tylko 3 tygodnie (!). Muszę przewalczyć pierwszy tydzień. Później już ruch jest coraz większą i większą przyjemnością. 
Powinnam też przeprosić się z rukolą i sałatami... Ostatnio prawie w ogóle nie jadłam sałat. Pewne zdarzenie o tym zaważyło. Ponad 2 miesiące temu kupiłam w Biedronce pudełko rukoli i (jak to miałam w swoim zwyczaju) zamierzałam spałaszować na raz, listek po listku, przynajmniej połowę porcji. Co więcej- umyłam (niestety, dość pobieżnie) zielsko, choć na opakowaniu napisali, że nie trzeba myć. Zjadłam ze smakiem sporą gromadkę zieleniny z mojego talerza. Po chwili do konsumpcji swojej porcji przystąpił Mężu. Po kilku gryzach wyłowił z rukoli zwłoki... dorodnego pająka (takiego dużego z czarnymi grubszymi kończynami!). Co prawda nie boję się pająków i trudno obrzydzić mi jedzenie, to jednak widok ciała tego stworzenia w rukoli "gotowej do spożycia" wstrząsnął mną wyjątkowo. Musiałam mocno powstrzymywać się przed przedwczesnym uwolnieniem zjedzonego zielska. ...i od tamtej pory nie byłam w stanie przełknąć nic sałatopodobnego... Dopiero dwa dni temu zrobiłam i zjadłam (choć z lękiem) sałatkę.


Na dziś tyle wynurzeń. Do ważenia wracam w czwartki. Do diety i ćwiczeń od zaraz tj.od poniedziałku 03.08. 

Foto: flickr.com

18 komentarzy:

  1. To było białko gratis, producent zapomniał napisać na opakowaniu ;) Cudownie, ze będziesz chrzestną tej małej osóbki, którą miałam okazję głaskać, gdy była jeszcze w brzuszku, bo to o nią chodzi? :) Dasz radę zrzucić, teraz jest dobry czas na odchudzanie- upał i dostęp do świeżych warzyw. Zazdroszczę nadchodzącego tygodnia nad jeziorami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, tak, o tę Osóbkę chodzi! :)

      Usuń
  2. Ewcia! Trzymam mocno kciuki i wierze ze Ci sie uda! Mi tez udalo sie troche zrzucić od października 2014. Zmieniłam troszkę podejscie-nie stawialam sobie za cel schudnąć w miesiąc tylko zaczelam sie bardziej pilnować i więcej ruszać. To znaczy-zmniejszylam porcje. Jadlam nadal to co lubię i to co szykowalam normalnie mężowi tylko sobie nakladalam mniej niż dotychczas. Jadlam czesciej-co 3 godziny. Zamiast przekąsek pilam soki, jadlam warzywa i owoce. Zaczelam tez cwiczyc-raz w tygodniu basen, ćwiczenia w domu (głównie z Chodakowska), truchtanie/bieganie (boje sie psów wiec biegalam głównie na silowni korzystając z bieżni). W ten sposób mi sie udalo :) Moze któryś z moich sposobów przypadnie Ci do gustu. Na pewno sie uda!! Musisz dać sobie więcej czasu! Sciskam i pozdrawiam,

    Ruda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci, Ruda! Cieszę się bardzo Twoimi efektami. Wagowymi i... nie tylko! ;) Ja z Chodakowską umarłabym pierwszego dnia. Muszę najpierw nieco poprawić moją kondycję ;)

      Usuń
  3. Taka antyreklama Biedronki.... Ale trudno, najważniejsze, że wracasz do odchudzania i do pisania, brakowało mi Twoich postów... powodzenia!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogli nie pakować pająka do mojej rukoli ;). Dzięki, Agata, za wsparcie!

      Usuń
  4. wstaję rano- co ja paczę? info na fb o Twoim blogu... że zapraszasz, że wracasz :) wyzwanie i prośba o motywację :) dziękuję.
    ja tez wzięłam sie troszke za siebie- jeżdżę od dzisiaj do pracy rowerem przez Ciebie- bo mnie zmotywowałaś... więc i ja Cie motywuję do biegania- a to jak moje szycie-uzależnia! więc zrób sobie godzinę dla siebie codziennie, wyłącz się od codziennych obowiązków i skup się na sobie :)
    pozdrawiam :)
    zAgatka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zAgatka, dzięki Ci za te miłe słowa. Jak dobrze wiedzieć, że motywujemy się razem! Chciałabym biegać, ale jeszcze teraz nie zacznę. Obawiam się, że moje stawy mogłyby nie wytrzymać. Najpierw nieco zrzucę i wzmocnię mięśnie, a później bieganie. Bardzo chciałabym mieć godzinę bez codziennych obowiązków, ale teraz (gdy Mężu pracuje w Stolicy) to trudne. Niedługo zaczyna pracę w naszym Mieście, więc będzie łatwiej!

      Usuń
    2. www.facebook.pl/kolorowa.zagatka2 grudnia 2015 11:43

      ooo :) cudnownie, że będziesz miała go przy sobie :) jak się czujecie? jak się mieszka w A?
      pozdrawiam,
      pisz na kolorowa.zagatka@gmail.com
      a! i poproszę o obiecane zdjęcie z wygranym kominem :)
      3majcie się ciepłooo :)

      Usuń
  5. Ewo, na pewno sobie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eweciu trzymam za Ciebie kciuki I wiem ze dla chcacego nic trudnego :) zdrowa dieta, ruch I wytrwalosc a efekty bede widoczne po paru dniach :) grunt to dobra moblizacja ale wiem po sobie ze latwiej jest do czegos sie zabrac jesli sie jest z kims wiec gdyby Twoj Maz chcial Tobie towarzyszyc mysle ze byloby o wiele latwiej I przyjemniej :p pozdrawiam I czekam na komentarz po cw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaglądałam co jakiś czas i czekałam na nowe wpisy. Podczas rozmów jakoś nie chciałam o bloga pytać. A tu dzisiaj taki zbieg okoliczności. Mam nadzieję, że wypociłaś nie tylko trochę kalorii, ale i negatywne emocje podczas jakiegoś programu treningowego. Czekam na kolejne wpisy. :) Trzymam kciuki!

    Kasia

    P.S. Cały dzień szukałam wymówki, żeby nie zacząć dzisiaj ćwiczeń z nowym programem na płycie, który dzisiaj przyszedł, ale po 22 się udało i wystartowałam. Na tarasie, bo to jedyne miejsce, gdzie mam więcej przestrzeni. Jestem mega zmęczona i mega zadowolona. Oby wytrwać te 3 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to takie budujące, że ćwiczymy razem!!! Dzięki! Co prawda ja przy Twoim programie Chodakowskiej umarłabym pewnie w 3 minucie, ale każda z nas ma coś na miarę siebie :)

      Usuń
  8. Ewcia, gratuluję Chrześniaczki! :) i wiem, że Ci się uda. Nie trać motywacji, a na pewno masz ją bardzo silną! Buziak :) Będę zaglądać. To spaniałe, że masz wsparcie Męża :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  9. Hey, polecam zbadać tarczycę.. to przez nią mi często brak motywacji i siły. Polecam również wykupienie karnetu na siłce, a wcześniej przetestowanie która siłownia najbardziej odpowiada. Oczywiście jeżeli masz taką możliwość. Mi najlepiej się chudło gdy mogłam chodzić ćwiczyć w porze gdy nikogo nie było i wszystkie super chude laski były w pracy... ;)
    J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hey, polecam zbadać tarczycę.. to przez nią mi często brak motywacji i siły. Polecam również wykupienie karnetu na siłce, a wcześniej przetestowanie która siłownia najbardziej odpowiada. Oczywiście jeżeli masz taką możliwość. Mi najlepiej się chudło gdy mogłam chodzić ćwiczyć w porze gdy nikogo nie było i wszystkie super chude laski były w pracy... ;)
    J.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hey, polecam zbadać tarczycę.. to przez nią mi często brak motywacji i siły. Polecam również wykupienie karnetu na siłce, a wcześniej przetestowanie która siłownia najbardziej odpowiada. Oczywiście jeżeli masz taką możliwość. Mi najlepiej się chudło gdy mogłam chodzić ćwiczyć w porze gdy nikogo nie było i wszystkie super chude laski były w pracy... ;)
    J.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad, pomóż mojej motywacji.