piątek, 17 kwietnia 2015

Czwartek w piątek z konferencji

Zdjęcie wykonałam wczoraj, ale dopiero dziś je zamieszczam. Czwartek był bardzo gorący. Pakowanie, ogarnianie,  zakupy, gotowanie. A dziś w środku nocy wyjechałam do stolicy. Matka pojechała się kształcić,  a co! :) Konferencja pedagogiczna w pociągającej dziedzinie. Może jeszcze nadaję się do czegoś poza gotowaniem i sprzątaniem? Bardzo potrzebuję wzmocnić swoją wartość na pozadomowych obszarach... I bardzo mam chęć działać!
Ale do rzeczy. Blog o odchudzaniu zobowiązuje do pisania głównie na temat. Spadku wagi nie ma tym razem. I mnie to nie dziwi. Może nie pofolgowalam sobie zupełnie, ale dobrze też nie jest. W lodówce mniej i mniej warzyw. Coraz częściej kanapki. Zdarzają się słodkości. Słabo.  No i ćwiczenia... zaniedbane. A bolący (znów! ) kręgosłup dopomina się swego. Jakoś nie mogę przełamać tej niechęci. 
Wstyd mi się przyznać, ale wykrzesanie z mojego wnętrza wewnętrznej motywacji jest jak rozpalanie ognia w oceanie... Kurcze, chyba jednak tradycyjny model edukacji, przez który zostałam przepuszczona, mnie spaczył. Potrzebuje wzmocnienia... A widzę,  że poczytność bloga spada, komentarze pojedyncze...
Trudne to.
A wiecie co jeszcze? Jest pewna nowina! Wczoraj powiedziałam mojemu Mężowi o istnieniu tego bloga. Ciekawe, kiedy tu zajrzy i coś skomentuje :)

16 komentarzy:

  1. To ja dodaję komentarz motywujący! :) I wspieracza ślę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poddawaj się! Zbyt wiele osób śledzi postępy Twojego sukcesu i patrzy na to wszystko z podziwem. Nawet jeśli nie komentują :)
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki B., tak, ostatnio często mam ochotę się poddać. I coraz mniej od siebie wymagam. Miło, że śledzisz moje postępy. Zostaw czasem ślad- to naprawdę dodaje mi siły.

      Usuń
  3. czesc, jestem w bardzo podobnej sytuacji, nawet waga identyczna 102 kg :-( , ale wlasnie trafilam na Twojego bloga i mysle ze to dobry moment zeby cos z tym zrobic, ja bede motywowac Ciebie, Twoj blog mnie :-), moim najwiekszym problemem jest konczenie posilkow po dzieciach :-) wiec latwo nie bedzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dziękuję Ci, że napisałaś. To dla mnie naprawdę motywujące. Dobrze jest czuć, że nie jestem sama. Siły dodaje też fakt, że podobna droga przed nami :). Oj tak, o tym kończeniu wiem sporo... Cieszę się, że jesteś!

      Usuń
  4. Tak ten blog mnie też będzie motywowal a może pomoże uniknąć błędów. Ja też zaczynam dojadać po mojej córce. Na razie jest malutka więc idzie to może i mi na dobre bo w życiu nie jadłam owsianki na wodzie z owocami:-) Jednak może potem być gorzej...

    A jak Twoje kolana? Bo ja mam problem nie tylko z kręgosłupem. Zastanawiam się co to będzie bo zaczyna się sezon rowerowy. Chciałabym też pójść na rolki... ale... No właśnie czy mi kolano pozwoli. I pewnie to może być zalete koło. Nie ruszam się bo mnie coś boli a boli bo się nie ruszam...

    Mięciutka działaj dalej:-) My tu jesteśmy. Ale wiesz sama że to robisz z miłości do rodziny i siebie!

    dollori

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że jesteś tu Dollori! Jak Ci smakuje owsianka z owocami na wodzie? Ja już moim Łobuzkom robię na mleku- o wiele bardziej mi smakuje.
      Pytasz mnie o kolana- jest dobrze. Nie mam z nimi problemów, nawet po dłuższej jeździe na rowerze. Jednak o bieganiu nie ma dla mnie póki co mowy.
      Mnie kręgosłup przestał boleć już po pierwszym tygodniu codziennych ćwiczeń. Czułam się wspaniale (niech mnie to zmotywuje, by wrócić do ćwiczeń!)
      Dzięki za krzepiące słowa! :)

      Usuń
  5. Ja też przyłączam się do działań motywacyjnych, nie poddawaj się i działaj!!! PADŁAŚ? POWSTAŃ, PODNIEŚ KORONĘ I ZASUWAJ!!! lub wersja nieco lajtowa: PADŁAŚ? POLEŻ, ZASŁUŻYŁAŚ :)
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Dziś opcja lajtowa, jutro hard :)

      Usuń
  6. Mieciutka!!!
    Gdzie jestes?! Wroc! Potrzebuje motywacji! Na nowo musze zaczac diete i moze wreszcie z cwiczeniami? Najwazniejsze, ze zejscie niemalze calkowicie z diety od dietatyka na kilka miesiecy (bez jedzenia slodyczy i z jedzeniem 4-5 posilkow dziennie) nie poskutkowalo powrotem do wagi, a stabilizacja mniej wiecej na tym samym poziomie. Do tej pory spadlo mi 12 kg i zaczynam raz jeszcze. Moze takie susy sa dla mojej psychiki wlasnie :)
    Anonimowa B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa B., jestem! Wracam. Wywołałam Cię do odpowiedzi w dzisiejszym poście. Co Ty na to? :)

      Usuń
  7. A ja poszłam na aqua fitness. Chciałam przeczytać nowy wpis a tu go nie ma. Mięciutka pisz. Ten blog jest też o miłości więc nie musisz tylko o odchudzaniu.

    A i łatwiej może by było go na fb jakbyś zrobiła fp:-)
    uściski
    dollori

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmotywowałaś mnie i napisałam! Wow- aqua fitness- nigdy nie byłam. I chyba w sumie nie będę. Boję się miejskiej zbiorowej aqua. Poczekam na wiejskie czyste jezioro ;)
      nie wiem, jak z sensem fp na fb zrobić...

      Usuń
  8. Ewcia :-) czekamy na nowe wieści!! :-)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad, pomóż mojej motywacji.